Wzmocnij odporność na koronowirusa jak najszybciej!

Szlag mnie trafia jak codziennie od początku epidemii (gdy jeszcze nie używało się tych słów) z każdego medium przemawiają do nas mądrzy ludzi z garścią miernych rad. Oczywiście dowiedziałem się teraz jak prawidłowo myć ręce. No i fakt – okazuje się że całe życie robiłem to powiedzmy miernie. Ale Ty pewnie masz takie samo spostrzeżenie.

Mierzi mnie jednak, że oprócz perfekcyjnego mycia rączek i niewychodzenia z domu nie słyszę mądrych porad.

Czy to wszystko co mogę zrobić?

Tak postawione pytanie jeszcze bardziej odsłania bezradność wobec sytuacji.

Odpowiedź brzmi jednak NIE!

Można bowiem wszystkie swoje siły poświęcić dziś na to by jak najszybciej wzmocnić swoją odporność.

Fakt, na to trzeba czasu, a wszystko wskazuje, że mamy go coraz mniej, bo wirus zacieśnia nad nami swoje kleszcze.

Jest bliżej niż myślisz, zapewniam Cię. Ja np. dowiedziałem się, że ok 150 metrów od miejsca gdzie mieszkam jest ktoś kto jest na kwarantannie. Ten ktoś wczoraj ją złamał idąc do sklepu. Czyli wirus może być już na dosłownie odległość wyciągniętej ręki…

Ale do sedna.

Co każdy może zrobić:

  • zacząć dzień od owocu, warzywa czy szklanki soku (wtedy witaminy wchłaniane są najlepiej);
  • codziennie jeść jabłko (Dr Tombak twierdził, że to sposób by wszelkie choroby od siebie odciągnąć);
  • przyjmować witaminę C w ilości co najmniej 1 gr dziennie (doktory twierdzą, że to nie jest potrzebne, ale co Ci szkodzi ją wprowadzić);
  • suplementować się witaminą D (a jeśli nie masz możliwości to wystawiaj się na działania słońca w okolicach 12.00 – ale wcześniej spożyj coś z tłuszczem, bo to witamina, która rozpuszcza się w tłuszczu i tylko wtedy będzie wchłaniana – nie musisz wychodzić z domu – otwórz okno),
  • jedz ryby;
  • wysypiaj się – idź spać koniecznie przed 23.00 i śpij co najmniej 7 godzin;
  • nie martw się na zapas, patrz optymistycznie w przyszłość. Nawet to gówno z czasem minie.

Spójrz, nie jest to nic nowego. Nie jest to nic skomplikowanego. Każdy może wprowadzić to w życie. To nic trudnego.

Pamiętaj, wydarzenia, które własnie się toczą zmienią Twoje życie. Zmienią cały świat. Wspominaj je kiedyś z dumą, że udało Ci się to przetrwać, że zbudowały Cię na nowo.

Czego Wam i sobie życzę w ten niepewny czas

 

 

 

 

Czytaj więcej

Replikacja koronawirusa

Czym jest replikacja

Jest to namnażanie wirusów, czyli proces powstawania wirusów potomnych z wirusa rodzicielskiego.

Jak wygląda proces

Uwolniony w komórce żywiciela kwas nukleinowy wirusa przekazuje informację genetyczną komórce, która syntetyzuje wirusowy kwas nukleinowy, po czym następuje synteza białek kapsydu i jego wytworzenie; we wnętrze kapsydu zostaje wbudowany zsyntetyzowany kwas nukleinowy. W taki sposób powstaje wirion.

Replikacja koronawirusa

 Koronawirus skutecznie replikuje w górnych drogach oddechowych. Nosiciele koronawirusa wytwarzają dużą ilość wirusów na początku infekcji. Okres inkubacji koronawirusa wynosi średnio pięć dni, przy czym osoby zarażone nie wykazują żadnych objawów, przez co przyczyniają się do rozprzestrzeniania się wirusa.
Dlatego właśnie kwarantanna i siedzenie w domu jest tak ważne!

3 stadia choroby:

Zaczyna się od łagodnej choroby i objawów obejmujących górne drogi oddechowe, potem przekształca się w niezagrażające życiu zapalenie płuc. Po około tygodniu rozwija się ciężkie zapalenie płuc z zespołem ostrej niewydolności oddechowej, które może wymagać nawet podtrzymania funkcji życiowych.

U ilu osób będzie ciężki przebieg choroby

Średnio jedna na 6 osób, które zachorowały na koronawirusa jest w stanie ciężkim i ma trudności z oddychaniem. Starsi ludzie i osoby chorujące przewlekle – na nadciśnienie, choroby serca i cukrzycę częściej narażeni są na ciężki przebieg choroby. A tu już potrafi być bardzo ciężko. Doświadczenia, zwłaszcza włoskie pokazują, że statystyki umieralności są olbrzymie. W momencie pisania tego artykułu dochodziły już do niemal 10%!
Zapamiętaj z tego jedno:
Replikacja koronawirusa jest możliwa u nowej osoby, gdy ta złapie tego wirusa. Zrób wszystko by go nie złapać i nie przenieść. Ty możesz go przejść lekko, nawet bezobjawowo, ale twoi rodzice i dziadkowie nie będą mieć tyle szczęścia.

Czytaj więcej

Poprawianie plagiatu

Poprawianie plagiatu

Nadeszły czas, gdy żaden student nie może czuć się spokojnie, jeśli chodzi o plagiat w pracy dyplomowej. Zarówno osoby, które zleciły tę pomoc firmie, jak i te, które pisały ją samodzielnie. Brzmi trochę niedorzecznie? Być może. Ale niestety jest faktem. Dlatego dziś parę słów na temat plagiatu. Z tekstu dowiecie się także jak sprawić by poprawianie plagiatu JSA nie było syzyfową pracą.

Ale czemu mam się tym przejmować?

Bo od 2019 roku wszedł JSA. Kiedyś systemy antyplagiatowe wynajdywały tekst żywcem przepisany, a właściwie skopiowany z innych źródeł. Konkretnie z innych prac lub Internetu. Teraz JSA znajduje podobne zwroty w Twoim tekście. I nie ma znaczenia czy ty go napisałeś/aś czy ktoś go skopiował. Sztuczna Inteligencja w JSA zawsze znajdzie jakieś podobieństwo.

Dlatego tyle prac ma bardzo wysoki poziom plagiatu.

Co można z tym zrobić?

Trzeba plagiat poprawić. Nie ma innej rady. Nie ma aplikacji, ani urządzania, które zrobi to za Ciebie.

Ale mamy dobrą wiadomość.

Poprawianie plagiatu nie musi być trudne!

To prawda, a co istotne jest to sprawdzone. Od paru miesięcy (a mamy zimę 19/20) dostępny jest poradnik w formie ebooka, gdzie wszystko jest opisane. Opisane jest kilka sposobów na szybką poprawę plagiatu. Jeśli jedna ci się nie spodoba sięgasz po kolejną i tak dalej.

Tylko pod tym linkiem: www.ogloszenia-pisanieprac.pl/ebook  znajdziesz wygodne w zastosowaniu metody na poprawianie plagiatu. Korekta plagiatu, poprawa plagiatu czy zmniejszanie plagiatu – jakkolwiek to nazwiesz, z tym narzędziem staje się pestką.

Ale nie musisz mi wierzyć, po prostu sam sprawdź pod tym linkiem opinie studentów, którzy skorzystali z niego.

Pamiętaj, tylko od Ciebie zależy, czy będziesz mierzyć się plagiatem po omacku, czy zrobisz to wykorzystując wiedzę innych, którzy znają od lat zagadnienie plagiatu.

💪💯💪

Czytaj więcej

Recenzja książki „Włam się do mózgu” Radka Kotarskiego

Recenzja książki „Włam się do mózgu” Radka Kotarskiego.

Pierwsze zdjęcie po spisie treści w książce „Włam się do mózgu” Radka Kotarskiego przedstawia autora z premedytacją oblewającego się kubłem zimnej (?) wody. I to jest najlepszy początek, bowiem autor sam sobie rzuca wyzwanie.

Popularny youtuber szybko wyjaśnia czytelnikowi, do czego służy książka. Nie tyle do nauki uczenia się, lecz do prezentacji metod skutecznych, zwłaszcza dla studentów i uczniów.

Dlatego właśnie rekomendujemy jej zdobycie, przeczytanie i oswojenie, gdy jeszcze jest sporo czasu przed sesją.

Za co osobiście doceniłem książkę? Za to, że przedstawia konkretne strategie. Jeśli ktoś poszukuje metod rodem z ZZZ (zakuj, zdaj, zapomnij), niech sobie ją odpuści. Tu są metody, które pozwalają przyswoić sobie wiedzę nawet na całe dekady.

Radek sporo miejsca poświęca teoretykom tego zagadnienia, ale później jest już tylko mięcho.

Jest bodajże 13 metod. Nie każda nadaje się dla każdego, ale są perełki, np metoda ciekawskiego dziecka, czy metodę fiszek. Obie wypróbowałem już na sobie i jestem zadowolony.

Ciekawe jest to, że metoda powtarzania nie jest wcale skuteczną metodą.

Temu zagadnieniu autor poświęca sporo miejsca i energii, bo wszystko poparte jest dowodami.

To co wyróżnia tę książkę, to to, że Radek pokazuje na swoim przykładzie, które metody w jaki sposób i do czego wykorzystywał, a także jakie były tego rezultaty. Nawet on stwierdza, że niektóre z nich mu w ogóle nie podeszły.

Na prawdę fajnie posługuje się metodą storytellingu. Wie o co w tym chodzi.

Ale zaraz, miało być o jakiś wyzwaniach? Oczywiście!

Są opisane dwa ambitne wyzwania: nauka języka obcego w 6 miesięcy by zdać egzamin państwowy oraz przygotowanie do zdobycia tytułu sędziego konkursów piwnych.

A jaki to był język i jakie były wyniki tychże egzaminów dowiecie się już z książki, do której was zachęcam.

Czytaj więcej