Recenzja książki „Włam się do mózgu” Radka Kotarskiego

Recenzja książki „Włam się do mózgu” Radka Kotarskiego.

Pierwsze zdjęcie po spisie treści w książce „Włam się do mózgu” Radka Kotarskiego przedstawia autora z premedytacją oblewającego się kubłem zimnej (?) wody. I to jest najlepszy początek, bowiem autor sam sobie rzuca wyzwanie.

Popularny youtuber szybko wyjaśnia czytelnikowi, do czego służy książka. Nie tyle do nauki uczenia się, lecz do prezentacji metod skutecznych, zwłaszcza dla studentów i uczniów.

Dlatego właśnie rekomendujemy jej zdobycie, przeczytanie i oswojenie, gdy jeszcze jest sporo czasu przed sesją.

Za co osobiście doceniłem książkę? Za to, że przedstawia konkretne strategie. Jeśli ktoś poszukuje metod rodem z ZZZ (zakuj, zdaj, zapomnij), niech sobie ją odpuści. Tu są metody, które pozwalają przyswoić sobie wiedzę nawet na całe dekady.

Radek sporo miejsca poświęca teoretykom tego zagadnienia, ale później jest już tylko mięcho.

Jest bodajże 13 metod. Nie każda nadaje się dla każdego, ale są perełki, np metoda ciekawskiego dziecka, czy metodę fiszek. Obie wypróbowałem już na sobie i jestem zadowolony.

Ciekawe jest to, że metoda powtarzania nie jest wcale skuteczną metodą.

Temu zagadnieniu autor poświęca sporo miejsca i energii, bo wszystko poparte jest dowodami.

To co wyróżnia tę książkę, to to, że Radek pokazuje na swoim przykładzie, które metody w jaki sposób i do czego wykorzystywał, a także jakie były tego rezultaty. Nawet on stwierdza, że niektóre z nich mu w ogóle nie podeszły.

Na prawdę fajnie posługuje się metodą storytellingu. Wie o co w tym chodzi.

Ale zaraz, miało być o jakiś wyzwaniach? Oczywiście!

Są opisane dwa ambitne wyzwania: nauka języka obcego w 6 miesięcy by zdać egzamin państwowy oraz przygotowanie do zdobycia tytułu sędziego konkursów piwnych.

A jaki to był język i jakie były wyniki tychże egzaminów dowiecie się już z książki, do której was zachęcam.